^Powrót na górę strony

Wyszukiwarka

Sponsorzy

ETISOFT Sp. z o.o.

Kaledarz imprez

loader

Najbliższe imprezy

Brak wydarzeń
sobota, 05 kwiecień 2014 00:00

Bike Orient 2014 - Dolina Warty

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Doczekaliśmy się pierwszego w tym roku z rajdu cyklu BikeOrient. Jedziemy do Szczepocic Rządowych w pobliżu Radomska, miejsce znamy z zeszłorocznej edycji. 
Mniej więcej godzinę przed startem meldujemy się w bazie rajdu…, jest już sporo zawodników dwu- i czworonożnych. Rejestrujemy się i idziemy przygotować rowery. Mam nadzieję, że dzisiaj już się nic nie zdarzy, wystarczy, że wczoraj skrzywiłem hak i nie mam części przełożeń. 
W między czasie witamy się z kilkunastoma osobami… przynajmniej z tymi które udało się gdzieś zarejestrować kątem oka :) Na start stawiło się prawie 200 zawodników i zawodniczek. 
Do pokonania będziemy mieli ok 100km w czasie 8 godzin i 15 minut.

Zawodnicy gromadzą się przed startem

Czas na odprawę…, dostajemy kilka informacji dotyczących ew. problemów które możemy napotkać na trasie, zadań specjalnych przygotowanych przez organizatorów i w końcu… otrzymujemy mapy. Pora się nad nimi pochylić i zastanowić się nad naszą trasą…

Tuż przed startem

Możemy wybrać dwa warianty, pierwszy to rozpocząć od PK 8 i jechać od południa lub zacząć od 6-ki i walkę rozpocząć na północnej części trasy. Chwila zastanowienia i wybieramy ten drugi. Powód… prozaiczny, uwzględniamy kierunek silnego wiatru wiejącego ze wschodu. Powrót będzie w obu przypadkach pod wiatr, ale… południe jest prawie wyłącznie po lesie więc siła jego oddziaływania będzie mniejsza i nie powinien aż tak bardzo przeszkadzać, za to na otwartych przestrzeniach północy jazda cały czas pod wiatr przez ok 2-3 godziny pewnie by nas wykończyła, a przynajmniej mocno spowolniła.

PK 6 - rozlewisko strumienia przy drodze

Dojazd dość banalny jednak przy zjeździe z asfaltu coś nie zgadzają nam się kierunki, krótka konsultacja i zawracamy tym razem wybierając właściwą przecinkę w lesie. Jedziemy wraz z powiększającą się grupą bikerów… W końcu w pobliżu miejsca gdzie zgromadziło się kilkadziesiąt osób spotykamy „Zdezorientowanych” którzy informują nas, że to nie to miejsce. Pewnie było jak zawsze - pojechał pierwszy, a reszta za nim… taki „efekt stadny”, gdy wyłącza się myślenie i każdy pcha się za przewodnikiem stada… Szybko naprawiamy błąd i docieramy na miejsce. Perforatora nie ma, komuś był bardzo potrzebny, dobrze, że chociaż został lampion. Próba kontaktu z organizatorami się nie powiodła… może to przeciążenie na linii?

Lampion trzeba sfotografować

PK 3 - róg fundamentów dawnego ogrodzenia

Punkt w pobliżu.., docieramy dość szybko, tym razem ignorujemy grupę bikerów tłoczących się nieco za blisko (wg nas oczywiście). Objeżdżamy boisko i bez problemu docieramy na miejsce. Podbijamy karty.

PK 5 - ambona myśliwska

Trochę pokręcony dojazd, początkowo dość wygodnie po szosie, którą biegnie czerwony szlak rowerowy, później trzeba zjechać na żółty źle oznaczony szlak konny. Nie przepadam za tego typu szlakami, kojarzą mi się z tonami piachu rozdeptanego przez kopyta tych skądinąd przesympatycznych zwierząt, a to nigdy nie wróży nic dobrego. Mamy do czynienia z drogami gruntowymi, leśnymi, chwilami mocno podmokłymi i usianymi różnego rodzaju przeszkodami ciężkimi do sforsowania rowerem. Wyjeżdżamy z lasu na łąkę, może pole… tyle, że ambony nie ma…, coś jest nie tak?

Spoglądamy na mapę… Niby wszystko się zgadza, wkrótce z kniei wyłaniają się kolejni bikerzy. 
Jedziemy silną grupą nieco dalej brzegiem lasu i… jest, i skrzyżowanie zaznaczone na mapie, i ambona, i… masa błota ;P (to akurat nie było zaznaczone). Chwila na przebrnięcie błotnego fragmentu i możemy podbić karty.

Pierwsza dziś ambona

PK 12 - skrzyżowanie dróg

W linii prostej mamy może 2-2,5km. Tyle, że z mapy wynika iż okolica upstrzona jest kanałami, a ścieżki niekoniecznie się łączą… Może to oznaczać marsz przez bagna z rowerem na plecach. Wygodniej będzie nadłożyć kilka km i podjechać od północy. Wybieramy szlak wiodący od Jankowic do Jedlna I, tyle, że to znowu szlak konny…, początek nawet niezły, później trafiamy na odcinek zryty przez dziki. Rowery jakoś sobie z tym radzą, ale spowalnia nas to dość mocno.
Docieramy do asfaltu, a nieco dalej na drogę polną, trochę piachu specjalnie nie przeszkadza. Odnajdujemy lampion więc pora zawrócić.

W drodze na kolejny PK

PK 10 - brzeg zbiornika wodnego (zadanie specjalne)

Cała droga po asfalcie, po oznaczonym czerwonym szlaku rowerowym „Od szkoły, do szkoły”. Docieramy nad zalew Jankowice do ośrodka WOPR i…. musimy zostawić rowery, lampion jest na środku zbiornika wodnego ok 100m od brzegu :). Przesiadamy się do kajaka i… ruszamy. Idzie nam to dość sprawnie biorąc pod uwagę fakt iż nie pamiętam kiedy ostatni raz siedziałem w kajaku… Podpływamy i chwila konsternacji..., jaki numer ma ten PK :)? Na szczęście Darek pamiętał, możemy zawrócić do brzegu. Mając twardy grunt pod nogami czujemy się pewniej…

 Płyniemy (zdjęcie Piotra Banaszaka)

PK 15 - prawy brzeg Warty

Tuż za bramą ośrodka małe nieporozumienie, mamy zaznaczone na mapach dwa różne warianty, ja chcę odbić w prawo, Darek w lewo.

Chwila zastanowienia i mamy wspólny wariant :)  Większość drogi prowadzi po duktach leśnych, widać, że niedawno była tutaj wycinka, w wielu miejscach sporo gałęzi. Z grubsza jedziemy wzdłuż Warty. W którymś momencie słyszę, że coś mi wplątało się w przednie koło, pewnie patyk. Zatrzymuję się, wołam Darka i… wkręciło mi się dobre 2m drutu. Mija chwila zanim toto udaje mi się wyplątać spomiędzy tarczy hamulca, a szprych. W końcu możemy jechać dalej. W sumie dojazd do PK banalny.

Prawy brzeg Warty

PK 19 - prawy brzeg Warty

Początkowo musimy wyjechać na jakąś bardziej przejezdną ścieżkę prowadzącą na zachód. Trochę błądzenia i w jest cywilizacja - „Ważne Młyny”, kawałek za miejscowością i przejazdem kolejowym wjeżdżamy ponownie w las… Coś się jednak nie zgadza… Zatrzymujemy się, chwila analizy mapy i… punkt nie jest na ścieżce…, jest od niej oddalony, a najprostsza droga prowadzi pod linią W/N. Chwilę później wjeżdżamy na punkt… podbijamy karty. Spoglądam na mapę i poprawia mi się humor… za dwa punkty będzie bufet. Cieszy to o tyle, że z samochodu nic nie wzięliśmy do jedzenia. Normalnie mamy banany, batony, czy zwykłe kanapki… tym razem nic, zupełnie nic.

Ukrył się

PK 18 - skrzyżowanie drogi z rowem

Na miejsce ma nas doprowadzić leśna ścieżka, a w zasadzie kilka różnych łączących się…, udaje się nie zagubić na wąskich ścieżynkach i osiągamy cel. Kolejne dziurki znajdują swoje miejsce na naszych kartach.

Mostek

PK 20 - dawny młyn (bufet)

Od poprzedniego lampionu jedziemy cienką przerywaną ścieżynką…, niby wszystko jest ok, ale tuż przed asfaltem ścieżka urywa się w rzece… tylko czy chcemy zawracać? Oczywiście, że nie… już nawet pogodziliśmy się z zamoczeniem w lodowatej wodzie… Jednak skacząc z kamienia na kamień udaje się cudem nie zamoczyć. Ufff.
Od tego miejsca już nie ma żadnych problemów z dojazdem do bufetu, docieramy na miejsce i dowiadujemy się, że ktoś złamał ramę, z jakiegoś powodu wszyscy się na nas patrzą? Jakbyśmy mieli wyłączność na łamanie ram… :P 
Nasyciwszy się bananami, pomarańczami, ciastem… i po uzupełnieniu baków ruszamy dalej…

PK 16 - wieża przeciwpożarowa

Dojazd szybki, po szosach i praktycznie banalny. Wieża jest wielka, a nawigacja nie sprawia nam problemów, Wkrótce osiągamy cel. Lampion ktoś sobie pożyczył, razem z perforatorem… więc robimy fotę wieży.

Wieża, jaka wielka

PK 17 - lewy brzeg Kocinki

Kolejny banalny punkt, bo jak nazwać jazdę na wprost przez kilka km :). Ostatnie 100-150 metrów z buta, gdyż przez krzaki nie chciało nam się przepychać rowerów. A na miejscu mamy lampion jednak… perforator wyparował, może jakiemuś wędkarzowi przydał się do skrobania ryb? Kolejny raz robimy zdjęcie.

Sweet focia z lampionem

PK 14 - skrzyżowanie dróg

Szybko wydostajemy się na szosę i gnamy, w Starym Broniszewie natrafiamy na otwarty sklep, wpadam do środka na szybkie zakupy, a Darka zostawiam z tubylcami – ucięli sobie całkiem niezłą pogawędkę.., na temat naszych map, okolicy i ich mieszkańców… Chwilę później uzupełniamy elektrolity i możemy jechać dalej. Wjeżdżamy w las… i piorunem odnajdujemy punkt, tym bardziej, że okupuje go już armia rowerowych szermierzy. Wymieniamy kilka zdań na temat dalszej drogi.\

Szkoła Fechtunku

PK 7 - skrzyżowanie przecinek

Dojazd do samego punktu nie jest jakiś szalenie trudny, tym bardziej iż spora część po asfalcie, dopiero końcówka ścieżkami leśnymi, a fragment tuż przy strumieniu zaliczony z buta.

PK 4 - lewy brzeg odnogi Warty

Tym razem prawie całość po lesie, w między czasie przejeżdżamy przez Strugę, po prostu żal nie zrobić tutaj zdjęcia :)

Miło jest zamoczyć nogi w chłodnej wodzie

Kawałek dalej skręcamy w ścieżkę która ma nas wyprowadzić na punkt. Chwilę zajmuje nam odnalezienie lampionu, tracimy dobre 10 min. W końcu tuż nad wodą zauważamy to czego szukamy, pobijamy karty i ruszamy dalej.

Nad rzeczką opodal krzaczka

PK 1 - skrzyżowanie dróg (zadanie specjalne, bufet)

Jadąc drogą popełniamy mały błąd, kosztuje nas on kilka cennych minut. Niepotrzebnie wracamy tą samą trasą do asfaltu, można było pojechać sporo krótszym wariantem. Cóż zdarza się… Bufet odnajdujemy bez większych problemów, za to czeka na nas niespodzianka. Lampionu nie ma tutaj… jest gdzieś w… terenie ;) Na drzewach wiszą kartki z nadrukowanymi mapkami w bliżej nieokreślonej skali. Z grubsza ustalamy kierunek jako północno-wschodni i ruszamy w las… Lampionu nie ma…, mija dobre 15 min. Zawracamy. Po raz kolejny analizujemy mapkę i nasze mapy. Punkt jest… nieco dalej, wsiadamy na rowery i jedziemy naprawić naszą pomyłkę. Tym razem trafiamy idealnie, jest, i lampion, i perforator.

A gdzie jest ciasto?

PK 11 - koniec drogi

Ze względu na to, że PK 1 był w innym miejscu niż pierwotne oznaczenie na mapie korygujemy plan, nieco inaczej jedziemy na 11-kę, sporo lasów, sporo szlaków, Punkt odnaleziony dość szybko… Spoglądamy na zegarki, niedobrze... mamy mało czasu…, bardzo mało.

PK 13 – dół

Sam dojazd banalny tyle, że w miejscu gdzie miał być dół jest ich więcej…, w zasadzie cała okolica usiana jest dołami :) Chwilę zajmuje odnalezienie tego właściwego.

Powrót z dołów

PK 9 - obniżenie terenu przy drodze

Czeka nas wyjątkowo długi przelot po szosach i przez centrum Kruszyny, po kilkunastu minutach docieramy na miejsce…, szybko podbijamy karty i ruszamy… no właśnie… czasu jest naprawdę niewiele, mamy max 30 min. Do odnalezienia pozostały już tylko 2 lampiony, ale nie ma szans wyrobić się w ciągu pół godziny. Musimy je odpuścić i gnać na metę.

Meta

Tutaj już nie ma zmiłuj się, musimy jechać szosami, tak szybko jak się da, ale wschodni wiatr specjalnie nam tego nie upraszcza. Mijamy Lgotę Małą, Pieńki Szczepocickie, Szczepocice Prywatne i kilka minut przed deadline-m wpadamy do bazy. Zmęczeni, zadowoleni idziemy umyć rowery i zjeść pyszne pyzy.

Zamiast pucharów

Na trasie rowerowej startowało około 150 osób. W zależności od tego ile zdobyliśmy puntów byliśmy klasyfikowani albo na trasie Mega (- ci, którzy zdobyli 10 lub mniej punktów, albo na Giga, Ci którzy zdobyli powyżej 10 punktów. 
W efekcie wg wstępnych wyników 98 osób zaliczyło Mega, a 51 Giga. Tylko 8 osób zaliczyło komplet 20 punktów. My uplasowaliśmy się na 15 miejscu i 3 drużynowo.
Sama impreza zorganizowana wzorcowo, fajne tereny, trasa wymagająca, punkty na swoim miejscu, organizacja jak zawsze perfekcyjna, towarzystwo świetne...
Jeżeli ktoś chciałby zacząć swoją przygodę z Rajdami na orientację to z całą pewnością najlepszym miejscem jest właśnie BikeOrient - kolejna edycja już w czerwcu.

  

 

 

 

 

Dodatkowe informacje

  • Liczba km: 109,67 km
  • Czas jazdy: 6:00h
  • Czas wycieczki: 8:10h
Czytany 18166 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 14 kwiecień 2014 18:21

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Copyright © 2013. ETISOFT BIKE TEAM  Rights Reserved.