^Powrót na górę strony

Wyszukiwarka

Sponsorzy

ETISOFT Sp. z o.o.

Kaledarz imprez

loader

Najbliższe imprezy

Brak wydarzeń
piątek, 21 czerwiec 2013 00:00

Spotkanie Integracyjne Żywiec 2013

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Weekendowy plan inny niż do tej pory. Zamiast kolejnego rajdu na orientację wybieramy się na firmowe spotkanie integracyjne w okolicy Żywca. Wyjeżdżamy nieco wcześniej niż reszta kolegów, znajomych, współpracowników. Trasę mamy tylko z grubsza zaplanowaną. Wiemy, że pojedziemy przez Pszczynę, jednak decyzja o dalszej drodze zostanie podjęta później.

 Umawiamy się na spotkanie w okolicach Zabrza Kończyc, z domów mamy do tego miejsca mniej więcej taką samą odległość. Wyjeżdżamy ok 8:00, słońce jak na zamówienie, ok 25 stopni.

Kilka minut po 9:00 jesteśmy już razem, chwila na przywitanie i ruszamy. Jako iż chyba nieco lepiej znam tą stronę Śląska prowadzę, przynajmniej tak ma być do Goczałkowic-Zdroju. Ze względu na prognozy pogody (wysoka temperatura, palące słońce) decydujemy się jechać jak najwięcej lasami.

 Początkowo kierujemy się Niebieskim Szlakiem Obrońców Granicy, w ciągu kilku minut dojeżdżamy do Rudy Śląskiej – Halemby. W pobliżu nieczynnej już elektrowni Halemba zatrzymujemy się w małym parku, gdzie znajduje się pomnik i tablica upamiętniającą obóz Auschwitz III.

 

Nie zostajemy tutaj zbyt długo, to w końcu dopiero początek naszej podróży, w Starej Kuźni odbijamy na Zielony Szlak Krawędziowy GOP, by po kilku kilometrach w okolicach Mikołowa zmienić go na Czerwony Szlak Obrońców Wieży Spadochronowej prowadzący nad jezioro Starganiec.

Kolejny krótki postój, tym razem czeka nas fragment szosami, prowadzący przez Mikołów - Kamionkę, Katowice – Zarzecze i Podlesie gdzie wjeżdżamy na Czarny Szlak Żwakowski prowadzący początkowo przez las, chwilę po szosach w Tychach – Mąkołowcu by w okolicach Wilkowyji skierować nas do Lasów Kobiorskich. W międzyczasie dłuższa przerwa na odebranie kilku telefonów, uzupełnienie elektrolitów, obfocienie przydrożnej wieży obserwacyjnej :)

 

Docieramy do Tychów – Żwakowa, przed nami dłuższy fragment po lasach i ostatnia szansa na uzupełnienie zapasów, wody, jedzenia itp...., 20 minut przy Biedronce w zupełności wystarcza. Kierujemy się dookoła jeziora Paprocańskiego, tutaj kolejny postój przy Zameczku Myśliwskim w Promnicach. Jednak przed dojazdem na ścieżce napotykamy dość sporo błota, rowery ślizgają się, zapadają, jednak nie odpuszczamy, jeszcze kilka metrów i jesteśmy na miejscu.

 

Czas goni, a my... w lesie ;), pora skierować się na Pszczynę, można to zrobić na kilka sposobów, większość ludzi wybiera czerwony szlak, prowadzący przez Kobiór i Piasek, jednak my skracamy nieco wycieczkę, jedziemy po drodze technicznej wodociągu doprowadzającego wodę z Goczałkowic do większości miast GOP-u. Odcinek nawigacyjnie jest banalny, cały czas na południe. Mijamy kolejne wsie, małe miejscowości, w końcu docieramy w okolice Pszczyny. Wjeżdżamy do centrum, odwiedzamy skansen, pałac, rynek by znaleźć jakąś małą restaurację na uboczu, by zjeść coś zwykłego, nie banany, nie izotoniki, nie batony.

Pierogi Ruskie własnego wyrobu i Karmi poprawiają nam nastroje, pozwalają chwilę odpocząć, przyszła pora na opracowanie planu dalszej podróży. Początkowo zastanawialiśmy się nad drogą przez Międzybrodzie Żywickie, Jednak spoglądając na mapy, wygląda na to, że jazda przez Bielsko-Białą będzie bardziej optymalna.

Jesteśmy dopiero w połowie drogi, najwyższa pora się pozbierać i ruszyć dalej. Wyjeżdżając z Pszczyny odwiedzamy jeszcze Wieżę Wodną o której słyszeliśmy przy okazji zwiedzania wież ciśnień na Śląsku pod koniec 2012 roku. Muszę przyznać, że robi wrażenie.

 

Dość szybko docieramy nad zalew Goczałkowicki, szybkie zdjęcie i bocznymi szlakami docieramy do Goczałkowic-Zdroju,

a kawałek dalej odbijamy na Czechowice-Dziedzice, by w końcu wjechać do Bielska. Droga przez miasto, pomimo tego, że wybieraliśmy raczej boczne drogi była wyjątkowo męcząca, być może przez to, że to godziny szczytu, być może przez palące słońce....

Dopiero wyjeżdżając z miasta możemy chwilę odetchnąć, do bazy jest już niedaleko, tyle, że czeka nas kilkukilometrowy podjazd pod Górne Wilkowice. W trakcie jednak krótki postój przy sklepie, jakaś kola, czekolada i możemy ruszać dalej. Przejazd przez Łodygowice to dla odmiany czysta przyjemność, liczniki na rowerach często pokazują prędkości przekraczające grubo ponad 50km/h. Zatrzymujemy się jeszcze przy zabytkowym kościółku i pałacu.

 

 

Jeszcze kilka minut i jesteśmy w Zarzeczu, a nieco dalej wjeżdżamy do ośrodka, kilku znajomych jest już na miejscu, reszta dociera w ciągu kilku godzin. 

 

 

Droga powrotna nieco inaczej zaplanowana, ruszamy na rowerach we czwórkę, oprócz mnie i Darka dołącza do teamu Andrzej i Tomek (dojechali na spotkanie dzień później). Wyruszamy po 10:00, wybieramy trasę nieco dłuższą, ale za to mniej wymagającą, spotkanie nieco się przeciągnęło i czujemy zmęczenie. Początkowo chodzi nam po głowie wjazd na górę Żar, jednak jadąc w kierunku Międzybrodzia Żywieckiego,

odpuszczamy ten wariant, zabierze nam zbyt dużo cennego czasu. Kierujemy się przez Międzybrodzie Bialskie, Porąbkę, Kobiernice. Powoli zaczynamy szukać jakiegoś miejsca na uzupełnienie zapasów, płynów, jednak jest niedziela i większość sklepów jest zamknięta.

Sklep i knajpkę odnajdujemy dopiero w Bestwinie. Kawałek dalej rozstajemy się z Andrzejem, a my powoli kierujemy się przez Czechowice-Dziedzice do Goczałkowic-Zdroju, tam w restauracji na promenadzie spędzamy dobrą godzinę posilając się i słuchając/oglądając występy lokalnego zespołu.

Trochę się zasiedzieliśmy, od południa pojawiają się ciemne chmury deszczowe, w chwili wyjazdu zaczyna padać, spoglądając jednak na niebo wydaje nam się, że burza nas ominie i tak też jest w rzeczywistości, Docierając do zalewu Łąka (mniejszego brata Goczałkowic), ulewa gdzieś znika, a my możemy cieszyć się ponownie słońcem.

Pozostało jeszcze sporo drogi przed nami. Jedziemy się przez lasy na Zgoń, Gardawice, Zawiść, po drodze kolejna przerwa w przydrożnym barze. Do Gliwic pozostało jeszcze kilkadziesiąt km, jednak mijają one dość szybko i wkrótce osiągamy Orzesze, Ornontowice.

W Gierałtowicach rozstajemy się z Tomkiem który pędzi do Gliwic, my zaś odbijamy na Zabrze. Kilka km dalej musimy się rozstać. Każdy jedzie w swoją stronę, Darek na Helenkę, a ja do Katowic, .

 

Dodatkowe informacje

  • Liczba km: 248.12
  • Czas jazdy: 12:04h
  • Czas wycieczki: 20:00h
Czytany 22016 razy Ostatnio zmieniany sobota, 18 styczeń 2014 08:22
Więcej w tej kategorii: « Góra św. Anny Leśno Rajza »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Copyright © 2013. ETISOFT BIKE TEAM  Rights Reserved.